Co jest?

Co jest?

10.12.2019
Czyta się kilka minut
Odpowiedź na tytułowe pytanie jest dla nas tak naturalna, że nie zdajemy sobie sprawy, że w ogóle zadajemy pytanie.
Peter Paul Rubens, Sąd Parysa, ok. 1636
N

Na tę odpowiedź składa się suma wszystkiego, co doświadczamy, i chociaż wszyscy czegoś doświadczamy, to treść tego doświadczenia wydaje się być unikalna dla każdego. Podobnie jak w przypadku snu – chociaż wszyscy śnimy, treść snów każdego z nas jest inna. Można postawić tezę, że również po przebudzeniu każdy z nas otwiera oczy w swojej prywatnej rzeczywistości, tworzonej przez unikalny zbiór doświadczeń każdej osoby. Każdy z nas, na bieżąco, otrzymuje indywidualną odpowiedź na pytanie „co jest?”. Jednak ponieważ nie mamy bezpośredniego dostępu ani do toczącego się nieprzerwanie procesu zadawania pytania, ani złożonego procesu opracowywania odpowiedzi, często nie wiemy, że taki proces się w ogóle toczy. Dlatego wydaje nam się, że po prostu rejestrujemy rzeczywistość taką, jaką ona jest.

Takie przekonanie jest jednak złudzeniem, najpewniej wynikającym z braku wglądu w proces tworzenia subiektywnego doświadczenia. Jeśli jeździsz samochodem, to przypomnij sobie, jak te wszystkie czynności związane z prowadzeniem samochodu, które teraz wydają się oczywiste i naturalne, kiedyś takimi nie były. Gdy na podstawie odłogu pracy silnika wcale nie było oczywiste, kiedy należy zmienić bieg; wyczucie procesu jednoczesnego puszczanie sprzęgła i dodawanie gazu podczas ruszania, w taki sposób, żeby samochód nie zgasł, albo dziko nie zaryczał, wydawało się być naprawdę skomplikowane; a zmieniając pas ruchu, trzeba było zwracać uwagę na tak wiele elementów, że wydawało się to niemożliwe do bezpiecznego wykonania. Teraz te wszystkie skomplikowane procedury składają się po prostu na jedną czynność jazdy samochodem.

Dotyczy to w zasadzie wszystkich umiejętności, które traktujemy jako oczywiste. Spróbuj wyjaśnić komuś procedurę wiązania butów jedynie przy pomocy słów – bez pokazywania, jak się to robi. Albo wyjaśnij, jak słowa z języka obcego, które kiedyś trzeba było powtarzać godzinami, żmudnie układając je w ustalone sentencje, teraz po prostu pojawiają się w twojej głowie, w takiej kolejności i formie, jak powinny. Wszystkie te przykłady dotyczą umiejętności, których nabyliśmy i pamiętamy okres naszego życia, kiedy nie potrafliśmy wykonać danej czynności: mówić w obcym języku, prowadzić samochodu czy nawet zawiązać butów. Są to również czynności, których nie wykonujemy cały czas i widzimy świat poza nimi. Zupełnie inaczej jest w przypadku doświadczania rzeczywistości.

Pierwsza umiejętność

Można powiedzieć, że to pierwsza umiejętność, którą nabywamy, jest to coś, co jest z nami od kiedy pamiętamy, nigdy nas nie opuszcza, a wszystko inne dzieje się poprzez oraz dzięki tej umiejętności. Przez to, że jest to coś tak podstawowego i oczywistego, łatwo zapomnieć, że w ogóle tam jest. We współczesnej psychologii funkcjonuje wiele subdyscyplin, takich jak psychologia społeczna, poznawcza, osobowości, rozwojowa, neuropsychologia i inne. Chociaż każda z nich bada w pewnym stopniu odrębne aspekty funkcjonowania człowieka, posiada specyficzne sobie teorie oraz do pewnego stopnia odrębną metodologię, to zdecydowana większość przedstawicieli każdej z nich zgodziłaby się, że jako ludzie nie jesteśmy po prostu pasywnymi rejestratorami zjawisk zachodzących w świecie. Nasze zmysły nie są kamerą, a raczej całe nasze doświadczenie jest planem filmowym, gdzie reżyserowany jest świat na podstawie scenariusza z naszych wcześniejszych doświadczeń, emocji, pragnień, motywacji i celów, a nasze doświadczenie rzeczywistości zmienia się wraz z nami. Kiedy piszę to wprowadzenie, pozostaje kilka tygodni do Świąt Bożego Narodzenia. Okres ten co innego znaczył dla nas, gdy byliśmy dziećmi, co innego gdy byliśmy nastolatkami, gdy studiowaliśmy itd. Nasze całe doświadczenie Świąt się zmienia, bo to jak doświadczamy świata, zmienia się wraz z nami, a przecież my zmieniamy się cały czas.

To, jak doświadczamy świata, różni się również między osobami. Kilka osób, wchodząc do tego samego pomieszczenia, zwróci uwagę na inne elementy, co innego wyda im się ważne, ciekawe, co innego wywoła różne wspomnienia. Po wyjściu z pomieszczenia będą pamiętali różne rzeczy, dlatego, że ich doświadczenia były różne. Nie tylko kamera zmysłów była zwrócona w różnych kierunkach, ale ich indywidualne scenariusze się różniły, byli różnymi pierwszoplanowymi aktorami, w scenach swoich własnych filmów. Tutaj przechodzimy do natury problemu.

Naiwny realizm

Pisałem wcześniej, że problem bierze się z braku wglądu w proces generowania naszego doświadczenia i ponieważ nie „widzimy” procesu tworzenia, to wydaje nam się, że nic nie jest tworzone, że po prostu wiemy „co jest”. W związku z tym zakładamy, że widzimy świat takim, jakim jest, że to, co myślimy, nasze opinie i preferencje są naturalne i wynikają z obiektywnego oglądu spraw. Skoro tak, to inne osoby, o ile nie jest z nimi coś nie w porządku – nie są irracjonalni, zaślepieni własnym interesem czy ideologią – będą widzieć sprawy tak jak my. Takie przekonanie nazywane jest naiwnym realizmem i wydaje się być powszechne. Przeczytaj poniższy opis i zastanów się, w jakim stopniu trafnie cię on opisuje.

Uważasz się za tak liberalnego politycznie, jak jest to rozsądne. W większości kwestii postrzegasz ludzi, którzy są bardziej lewicowi niż Ty, jako trochę naiwnych, jako idealistów, a nie realistów, ponadto nadmiernie skłonnych do politycznej poprawności. W tym samym czasie widzisz tych, którzy są bardziej prawicowi od ciebie, jako raczej samolubnych i nieczułych, mających wąską perspektywę, nieprzystosowaną do realiów dzisiejszego świata.

.Jeśli zasadniczo zgadzasz się z tym opisem (wziętym z książki "Najmądrzejszy w pokoju autorstwa Thomasa Gilovich’a i Lee Ross’a), to po prostu dlatego, że pasuje on do każdego, niezależnie od czyjejś orientacji politycznej. Po prostu jeśli ktoś uznawałby, że poglądy bardziej lewicowe/prawicowe od obecnie wyznawanych są tymi słusznymi, to zmieniłby poglądy. Tutaj leży problem, ponieważ każdemu z nas wydaje się, że jego aktualne przekonania o świecie są tymi obiektywnie właściwymi. Wygodnie zapominamy, że przecież nie od zawsze myśleliśmy, jak myślimy, a jeśli już jesteśmy w stanie przyznać, że nasze przekonania nie są niewzruszonym monumentem powstałym u zarania naszego życia, to uznajemy, że nasze wcześniejsze przekonania były po prostu punktem na drodze w kierunku właściwych przekonań, były mniej dojrzałe od tych, które posiadamy obecnie, które są już ostateczne.

Wszyscy błądzą

Niezależnie od tego czy przekonania te dotyczą właściwego poziomu ostrości potraw, prędkości poruszania się samochodem czy słuszności jakiegoś programu politycznego jak choćby „500 plus”, to nasze przekonania są „optymalne” i zupa jest obiektywnie zbyt/za mało pikantna, osoby poruszające się szybciej od nas to prawdziwi piraci drogowi, a te wolniej to zawalidrogi, a „500 plus” rujnuje/napędza gospodarkę. W skrócie – to jak ja widzę świat, jest właściwe, a jeśli ktoś się z tym nie zgadza, to błądzi, pewnie dlatego, że jest niedoinformowany, zły lub głupi. Wracając do pytania o to „co jest?”, to wydaje się, że wszyscy błądzimy. Cytując Marka Aureliusza: „Wszystko, co słyszymy, jest opinią, nie faktem. Wszystko, co widzimy, jest punktem widzenia, nie prawdą”.

Dlatego wydaje się, że właściwym podejściem do tego, co myślimy o świecie, co uznajemy za prawdziwe i słuszne, co nazywamy rzeczywistością, jest podejście: „mylę się i nie mam racji, tak samo jak wszyscy inni”. Arogancją jest myśleć, że jest inaczej. Niestety, trudno jest nam przyjąć takie podejście. Chcemy mieć poczucie, że rozumiemy, co się dzieje, chcemy móc powiedzieć "wiem, co robię", chcemy mieć rację. Nawet niekoniecznie musi to wynikać z naszego rozbuchanego ego, ale z fundamentalnej potrzeby pewności.

Subiektywna pewność naszej wizji rzeczywistości jest nam potrzebna, żeby móc skutecznie działać, a skuteczne działanie jest tym,co jest szczególnie cenione. Wątpliwości zaś paraliżują działanie. Jednak z tego, że ktoś sprawnie działa i skutecznie realizuje swoje cele, nie wynika, że nie błądzi. Błądzi każdy, bez wyjątku, a pokładanie wiary w tych, którzy twierdzą, że posiadają ostateczne odpowiedzi, jest naiwne. Wydaje się, że warto o tym pamiętać, szczególnie w realiach współczesnego świata.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Właśnie, "co jest?!". Text jest oki, ale całościowo zdaje się nazbyt ogólnikowy. Właściwie, w jakim kierunku to wszystko ma tutaj zmierzać?! I zmierza?! Pozdrowienia!
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz