Gdy rozum śpi

Gdy rozum śpi

22.05.2017
Czyta się kilka minut
Uśpienie lub wyłączenie rozumu sprzyja „budzeniu się demonów”. Mówiąc bardziej nowocześnie – powstawaniu emocji negatywnych.
Napis „Gdy rozum śpi, budzą się demony” umieszczony przez Francisca Goyę na akwaforcie z cyklu „Kaprysy”, 1797–1798 r. il. Domena publiczna / wikipedia.org
N

Nie samymi emocjami negatywnymi chcę się jednak tutaj zająć, lecz ich pochodzeniem, czyli resentymentem. W moim przekonaniu nie da się bowiem sensownie dyskutować kwestii emocji negatywnych, nie wyjaśniając wcześniej natury fenomenu określanego właśnie mianem „resentymentu”.

Zacznijmy od samego pojęcia. Termin „resentyment” niby jest znany i znajduje się w powszechnym użyciu, jednak z jego doprecyzowaniem mamy zwykle spore trudności. Okazuje się, że nie zawsze nasze intuicje są w tym względzie spójne i jednoznaczne. I tak najczęściej pojęcie resentymentu było wiązane z pewnego typu przeżyciami psychicznymi oznaczającymi silne emocje negatywne. Rzadziej mówiono o resentymencie jako specyficznym stanie świadomości lub umysłu. Próbowano wreszcie zdefiniować resentyment jako źródło określonych postaw lub przekonań moralnych, czy też jako źródło szczególnego typu wartości lub sądów normatywnych. Jak widać, wiązane z resentymentem intuicje odsyłają nas do z gruntu różnych kategorii, takich jak przeżycia psychiczne, stany świadomości lub umysłu, postawy, przekonania, wartości oraz oceny i normy. Wrzucanie ich do jednego ontologicznego worka jest oczywiście nieuprawnione. Przeciwnicy nadawania resentymentowi – w szczególności w debacie na temat źródeł moralności – nadmiernego znaczenia często zresztą zwracają na to uwagę i zapewne mają w tym przypadku rację.

O „AFEKTACH” rozumianych jako „bezrozumne poruszenia duszy” mówili już stoicy. Ich zdaniem źródłem moralnego zła są, silniejsze od rozumu, afekty (rozumiane jako namiętności lub popędy). Wedle Zenona z Kition istnieją cztery takie zasadnicze afekty: zawiść, pożądliwość (te afekty powodują, że zabiegamy o rzekome dobra) oraz smutek i obawa (to z kolei afekty stroniące od rzekomego zła). W podobny sposób pojęcie to było rozumiane we współczesnej filozofii, najpierw przez Fryderyka Nietzschego, a potem przez Maksa Schelera. We wszystkich ujęciach, zarówno tych dawniejszych, jak i współczesnych, resentyment oznaczał przede wszystkim jednak emocję negatywną, a zatem pewien rodzaj indywidualnego przeżycia psychicznego. Przynajmniej więc na początku nie interpretowano tego pojęcia fenomenologicznie (jako pewnego stanu świadomości). Ten wymiar interpretacji pojawi się dopiero u Schelera.

Termin „resentyment” zostaje wprowadzony do języka współczesnej filozofii przez Nietzschego dla wyjaśnienia pochodzenia sądów o wartościach moralnych. Resentyment jest dla niego emocją negatywną, ekspresją wrogości, najczęściej ukrytej, emocją reaktywną i obronną, wynikającą ze słabości i zarazem niemożności czynnego zareagowania na doznane krzywdy. Podkreśliłbym, że na krzywdy rzeczywiste lub rzekome. Jest to stan psychiczny, który może na stałe określić stosunek człowieka do świata, a nie tylko wpływa na poszczególne zachowania czy wartościowania. Resentyment wreszcie jest emocją obejmującą inne emocje negatywne, takie jak nienawiść, żądzę zemsty, zawiść czy złośliwość. Oparta na resentymencie moralność, również prawo, charakteryzuje się tym, że nie tyle ma odmienić i udoskonalić nas samych, lecz ma służyć potępieniu i kontroli tych wszystkich, którzy do określonej wspólnoty aksjologicznej już nie należą. Wzorcowym przypadkiem jest dla Nietzschego moralność chrześcijańska i mieszczańska. W „Genealogii moralności” Nietzsche rozróżnia moralność panów i niewolników. Pierwsza opiera się na sile, gdzie „dobry” znaczy potężny, bogaty, zdrowy, ta druga zaś chce bronić tego, co liche, marne, słabe i brzydkie.

SCHELER, dystansując się od dokonanej przez Nietzschego interpretacji resentymentu, która jest jego zdaniem zbyt techniczna, z czym się nie zgadzam, sięga najpierw do znaczeń, jakie pojęciu resentymentu nadawane są w potocznym języku francuskim. Wyróżnia dwa takie znaczenia. Wedle pierwszego będzie chodzić o utrwalony w naszej psychice powtarzający się nawrót przeżywania określonej reakcji emocjonalnej, wymierzonej przeciwko drugiemu człowiekowi, dzięki czemu emocja ta się pogłębia i, wykraczając coraz bardziej poza sferę ekspresji oraz działań danej osoby, przenika do samego jądra jej osobowości. Wedle drugiego z tych znaczeń resentyment to emocja ujemna, czyli taka, która kryje odruch wrogości. Podobne znaczenie w języku niemieckim miałoby słowo „Groll”, czyli uraza. Wrogość (uraza) będzie natomiast wyrażać się w przenikającym duszę ludzką ponurym, uporczywym gniewie. Scheler nie zgadza się z Nietzschem, że chrześcijaństwo jest najbardziej wyrafinowanym produktem resentymentu. Są natomiast nimi, jego zdaniem, moralność mieszczańska, wyprane z wartości chrześcijańskich idee humanitaryzmu, komunizm, socjalizm, antysemityzm oraz utylitaryzm. Doktryny te powstały z „impotencji moralnej” i przekształciły trudno dostępne wartości w wartości zbyteczne lub zgoła złe. Człowiek podlegający działaniu resentymentu zatruwa (fałszuje) wartości, te wszystkie, których z własnej niemocy nie może zdobyć, uznając je w końcu za pozbawione sensu i znaczenia. Istota resentymentu wyraża się w krytyce wszystkiego, czego nie posiadam, potępianiu innych, a równocześnie porównywaniu się z nimi. Ludzie działający pod wpływem tego typu emocji chętnie utożsamiają wartości z własnymi pragnieniami oraz wolą większości, a dobrą wolę z wolą gatunku. Charakterystyczny dla resentymentu jest bowiem zarówno „doraźny utylitaryzm”, jak i „instynkt stadny”.

JESZCZE KILKA KWESTII związanych z moim rozumieniem resentymentu. Przede wszystkim uważam, że resentyment nie jest wrodzoną dyspozycją psychiczną człowieka. W szczególności nie może być mowy o żadnych uwarunkowaniach genetycznych. Siła ujawnianych emocji negatywnych będzie wprawdzie zależeć od pewnych indywidualnych cech (predyspozycji) człowieka, ale także od szeregu innych czynników związanych z kulturą, moralnością, panującym systemem politycznym, sytuacją ekonomiczną jednostki i społeczności, w której ta jednostka żyje. Chcę tym samym dobitnie podkreślić, że nikt nie rodzi się ani „panem”, ani „niewolnikiem”. „Niewolnikami” stajemy się z własnego, opartego na negatywnych emocjach wyboru. Wyboru, w którym nie ograniczamy się do rezygnacji z dążenia do pewnych celów, ze starań stania się doskonalszym – do takiej rezygnacji ostatecznie zawsze mamy prawo; lecz z takiego wyboru, którego konsekwencją jest szukanie winnych własnej przegranej, obciążanie odpowiedzialnością za życiowe niepowodzenia tych wszystkich, którym się lepiej powiodło, silniejszych, psychicznie i intelektualnie bardziej wydolnych. Obwiniając innych za własne porażki, nieuchronnie wkraczamy w świat emocji negatywnych, w świat resentymentu, urazów i nienawiści.

Warto jeszcze zwrócić uwagę na paradoks związany z fenomenem resentymentu. Jakkolwiek resentyment jest przeżyciem psychicznym indywidualnego człowieka, to równocześnie najpełniej ujawnia się w stadzie. Charakterystyczny dla resentymentu jest bowiem właśnie instynkt stadny, na który zwracał już uwagę Scheler. Jednostka ma silną potrzebę „ukrycia się” w stadzie, znalezienia alibi dla własnej niegodziwości. Dlatego zło zakorzenione w indywidualnym człowieku swoją pełnię uzyskuje właśnie na poziomie zbiorowości. Instytucje, wszelkie zorganizowane wspólnoty i zbiorowości dają jednostce wspomniane alibi, umożliwiając w zasadzie nieograniczone praktykowanie zła, które nie dość, że staje się powszechnie dostępne, to jeszcze jest zwykle bezkarne.

Siła resentymentu jest zmienna. Może oddziaływać tylko na doznającego określonych emocji negatywnych, zatruwając mu życie, może również na innych, doprowadzając w skrajnych przypadkach do zniszczenia całej wspólnoty lub zbiorowości.

UWOLNIENIE SIĘ od resentymentu, od emocji negatywnych jest możliwe, lecz jest to zwykle proces długotrwały. Oznacza ciągłą kontrolę własnych emocji, motywów i intencji, nieustanne kształcenie własnego rozumu, a zwłaszcza jego zdolności krytycznych. Jest stałym wysiłkiem intelektualnym, moralnym i biologicznym bycia lepszym, mówiąc inaczej, bycia silniejszym i wytworniejszym. ©

Autor jest profesorem, teoretykiem i filozofem prawa, autorem wielu książek, znawcą i kolekcjonerem sztuki. Kieruje Katedrą Filozofii Prawniczej na WPiA UJ, na którym przez lata piastował liczne stanowiska administracyjne. Doktor honoris causa uniwersytetów w Heidelbergu i Augsburgu.

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

x

Jerzy Stelmach w swoich rozważaniach pomija dorobek psychoanalizy w przedmiocie swojej refleksji. Chyba nieświadomie nadaje, socjologiczną perspektywę dla psychologicznej teorii Melanie Klein dotyczącej zawiści jako pierwotnej manifestacji popędu śmierci w rozwoju psychicznym człowieka. Uogólniając dorobek Klein można wyciągnąć wniosek, że rozwój emocjonalny człowieka / niemowlęcia polega na uruchomieniu w sobie zdolności do przyjmowania miłości rodziców wbrew pierwotnym demonom popędu śmierci spośród których szczególne znaczenie przypisuje się pierwotnej zawiści. Owa pierwotna zawiść wynika z traumy narodzin. W życiu łonowym dziecko poprzez pępowinę ma nieograniczony dostęp do "koryta" i ścisłe połączenie z organizmem matki który, omnipotentnie eksploatuje. W wyniku porodu sytuacja się odwraca: dziecko zostaje oddzielone przez organizm matki, który omnipotencję i karmiącą pierś / "koryto" zatrzymuje w sobie. Ta pierwotna separacja jest przeżywana przez dziecko z ogromnym lękiem, a matka jest przeżywana jako obiekt wrogi, prześladowczy, który reglamentuje / skąpi pokarmu, zaś symboliczna pierś /"koryto" staje się przedmiotem zawiści. Miłość rodziców, jest niezbędna aby dziecko w toku rozwoju mogło zmienić perspektywę przeżywania matki ze skąpiącej na karmiącą, znosić frustrację płynącą z przerwy w karmieniu, nabyć zdolność do odraczania gratyfikacji a także zdolność do przeżywania satysfakcji z nasycenia i zaakceptować współbiesiadowanie rodzeństwa. W tym modelu rozwojowym pierwotna zawiść i towarzyszące jej wrogie i niszczycielskie impulsy są "usypiane", w miarę jak jest rozbudzana wdzięczność i rozum. Oznacza to, że popęd życia "eros" uzyskuje przewagę nad popędem śmierci "tanatosem". Rozprawa Jerzego Stelmacha pokazuje mechanizmy jakie leżą u podstaw procesów społecznych w relacjach pomiędzy Polakami oraz pomiędzy Polakami a aktualną władzą w następstwie uprawianej polityki informacyjnej i tzw. "polityki historycznej". Jednak posługiwanie się pojęciem "resentymentów", w oderwaniu od teorii Melanie Klein i teorii popędów nie oddaje grozy tego co naprawdę się dzieje. A co się dzieje? Z dnia na dzień widać zwiększanie się wpływu popędu śmierci na naszą rzeczywistość w postępującej destrukcji państwa w sferze ustrojowej oraz wzmaganie się wrogości pomiędzy myślącymi inaczej. Władza aby budzić demony popędu śmierci nie tyle kołysze rozum obywateli do snu co zatruwa paranoją. Wprost atakuje narodową zdolność do przeżywania dojrzałej wdzięczności społeczeństwa wobec symbolicznego obiektu macierzyńskiego, jakim jest własna wspólnota narodowa i obywatelska w identyfikacji z własnym państwem. Atakuje chrześcijańskie sumienie narodowe racjonalizując ksenofobię, niszczy też autorytet moralny kościoła katolickiego korumpując hierarchów. Atakuje wprost ustrój własnego państwa, obrzydza je obywatelom jak kleinowską złą pierś, która dała się doić obcym a skąpiła swoim dzieciom, a ponadto je upokarzała na kolanach przed niesprawiedliwymi sądami. Skutek? -Mamy sfrustrowanych, paranoicznych dorosłych zregresowanych do fazy oralnej niemowląt, owładniętych demonami instynktu śmierci: zawiścią i nienawiścią do tzw elit wskazanych przez władzę. Zmiana ustrojowa związana z okrągłym stołem jest przedstawiana w konwencji traumy narodzin, a współczesna Polska jako patologiczna figura rodzicielska, która zaniedbała swoje dzieci. Od obecnej władzy oczekują rekompensaty i odwetu bo do takich oczekiwań władza ich nakłania.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz