Hamleci polskiego marksizmu

Hamleci polskiego marksizmu

20.02.2020
Czyta się kilka minut
Warszawska Szkoła Historii Idei to nieoficjalna nazwa grupy humanistów pracujących na Uniwersytecie Warszawskim i Polskiej Akademii Nauk w latach 50. i 60. Swoistym „centrum” szkoły było regularne seminarium z historii filozofii prowadzone w PAN przez Bronisława Baczkę.
Leszek Kołakowski (z lewej) i Henri Lefebvre
N

Nie była to żadna oficjalna struktura, ale określenie nadane po latach przez historyków, którzy w ten sposób podkreślali podobne zainteresowania badawcze kilku zaprzyjaźnionych ze sobą intelektualistów. Symboliczne apogeum działalności Szkoły przypada na lata 1964–1965, kiedy w krótkim okresie opublikowano cztery ważne książki: W kręgu konserwatywnej utopii. Struktura i przemiany rosyjskiego słowianofilstwa Andrzeja Walickiego (ur. 1930); monografię Bronisława Baczki (1924–2016) Rousseau: samotność i wspólnota; Kontrrewolucyjne paradoksy o konserwatywnych odpowiedziach na wydarzenia Rewolucji Francuskiej Jerzego Szackiego (1929–2016) oraz Świadomość religijna i więź kościelna Leszka Kołakowskiego (1927–2009) o siedemnastowiecznych sektach protestanckich i katolickim mistycyzmie.

Aby zrozumieć genezę Warszawskiej Szkoły, trzeba cofnąć się do późnych lat 40. Wszyscy z wymienionych wcześniej autorów dzielili nie tylko zainteresowania naukowe, ale również kluczowe doświadczenia życiowe. Wszyscy przeżyli wojnę, wszyscy, poza Walickim, po 1945 byli członkami PZPR, a część swojej edukacji odbyli w warszawskim Instytucie Kształcenia Kadr Naukowych, specyficznej instytucji nowego systemu, którego zadaniem było wyszkolenie nowej elity intelektualnej.

Rozczarowanie oficjalną wersją marksizmu przyszło bardzo szybko. Dla inteligentnych młodych badaczy stawało się coraz bardziej oczywiste, że stalinowska wersja marksizmu była intelektualną drogą donikąd. Marksizm, który miał być „światopoglądem naukowym”, tłumaczącym w całości problemy człowieka i społeczeństwa z taką pewnością, z jaką nauki ścisłe tłumaczyły problemy przyrody, okazał się wielkim zawodem. Jedna ze studentek w IKKN zdobyła się na bardzo szczere wyznanie: „gdy czytam klasyków marksizmu, to tylko uczę się – zaczynam myśleć, gdy czytam autorów burżuazyjnych”.

Dlatego kluczowe pytanie, jakie zadawano sobie od połowy lat 50., brzmiało: co dalej z marksizmem?

W przeciwieństwie do innych krajów bloku wschodniego, polscy intelektualiści nie starali się rozwijać w nowym kierunku teorii marksistowskiej, ale raczej stali się niemarksistowskimi historykami filozofii. Liderzy grupy – Kołakowski i Baczko – bardzo wcześnie rozwinęli w sobie wyrafinowany sceptycyzm, który już w końcu lat 50. pozwolił im porzucić wiarę w to, że system można zreformować od środka. Walicki przedstawił to zestawiając metaforyczne figury Don Kiszota i Hamleta. Zawiedzeni stalinowskim marksizmem intelektualiści lewicy nie przeobrazili się w błędnych rycerzy przegranej sprawy, ale zostali odartymi ze złudzeń, wiecznie rozdartymi wewnętrznie więźniami nierozwiązywalnych konfliktów. Ich praca intelektualna zwróciła się nie ku próbom wypracowania nowej filozofii politycznej dla teraźniejszości, ale raczej ku badaniu przeszłości i losów myślicieli, którzy musieli stawiać czoła podobnym rozterkom.

Na czym polegała specyfika Warszawskiej Szkoły Historii Idei jako historyków? Walicki uważa, że ich pierwszy „program metodologiczny” został sformułowany przez Kołakowskiego we wstępie do książki „Jednostka i nieskończoność. Wolność i antynomie wolności w filozofii Spinozy” (1957):

(…) chodzi o to, by zinterpretować klasyczne kwestie filozoficzne jako kwestie natury moralnej, (…) przedstawić problem Boga jako problem człowieka, problem ziemi i nieba jako problem ludzkiej wolności, problem natury jako problem stosunku człowieka do świata, problem duszy jako problem wartości życia, problem natury ludzkiej jako problem stosunków między ludźmi (…) Ta praca jest próbą przedstawienia filozofii jako nauki o człowieku.

Fundamentalny wpływ na to, jak rozczarowani marksiści połowy lat 50. przedefiniowali swoje stanowisko intelektualne, miała książka „Bóg ukryty” francuskiego historyka Luciena Goldmanna, jednego z pierwszych badaczy, którzy starali się rozwijać systematyczną marksistowską metodologię w historiografii. Goldmann argumentował, że dialektyczna synteza myśli jakiegoś filozofa może być wewnętrznie niespójna, a różne elementy logicznie sprzeczne. Jeśli antymonie są nierozwiązywalne, to sam ten fakt stanowi ważną lekcję – niektórych różnic nie da się przezwyciężyć i trzeba czasem zaakceptować nawet ambiwalentne konkluzje.

Najważniejszym konceptem metodologicznym wprowadzonym przez Goldmanna była idea „wizji świata” (lub „światopoglądu”), całościowej propozycji rozumienia świata, która porządkuje nasze codzienne doświadczenie i pozwala żyć z poczuciem sensu. „Światopogląd” stał się „podstawową jednostką badania” dla wszystkich autorów związanych z Warszawską Szkołą. Było to szczególnie użyteczne dla badania większych grup intelektualistów o podobnych poglądach. Baczko podsumował program szkoły w swoim artykule ("Filozofia polska w dwudziestoleciu. Historia filozofii nowożytnej") z 1964 roku:

Chodzi tu o historiografię filozoficzną zorientowaną antropologicznie, traktującą dzieje filozofii nie tyle ze względu na jej funkcje poznawcze, ile na jej funkcje ekspresyjne wobec ludzkich postaw, konfliktów i antynomii, zarówno historyczno-społecznych, jak i egzystencjalnych. Filozofia rozpatrywana jest nie tylko jako pewien wysiłek intelektualny, ale i jako przeżycie świata, nie tylko jako czynność poznawcza, ale również jako wysiłek wyposażania świata w wartości, nadawania przez człowieka sensu zarówno światu jak i ludzkiej działalności indywidualnej i zbiorowej.

Rozwój Warszawskiej Szkoły Historii Idei został w brutalny sposób przerwany przez wydarzenia marca ‘68, po których Kołakowski i Baczko zostali zmuszeni do emigracji. Warszawscy historycy nie zdążyli wychować wielu uczniów i choć w późniejszych latach powstało kilka prac „w duchu Warszawskiej Szkoły”, ich następcom nie udało się odtworzyć szczególnej atmosfery fermentu intelektualnego z lat 60.

Więcej na temat Warszawska Szkoła Historii Idei w wykładzie autora:


Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz