Niewidomi, którzy nie wiedzą, że widzą

Niewidomi, którzy nie wiedzą, że widzą

21.03.2012
Czyta się kilka minut
Wiele ważnych dla naszego funkcjonowania procesów może zachodzić bez udziału naszej świadomości. I choć trudno w to uwierzyć, jednym z tych procesów jest widzenie.
W

Wyobraź sobie, że prosisz osobę niewidomą o to, by bez korzystania z laski przeszła przez wąski korytarz. W pomieszczeniu tym celowo w chaotyczny sposób rozstawiasz na podłodze różne sprzęty, które uniemożliwiają przemierzenie go w linii prostej. Na domiar złego, wbrew prawdzie informujesz niewidomego, że korytarz jest pusty i zapewniasz, że może poruszać się swobodnie, bez obawy, że potknie się lub uderzy o jakieś przeszkody. Czego możesz się spodziewać? Prawdopodobnie osoba taka po kilkukrotnym zderzeniu z niezidentyfikowanymi obiektami odmówi udziału w tak nieuczciwym eksperymencie.

O tym, że nie jest to wcale jedyny możliwy scenariusz przebiegu wypadków w zaaranżowanej w ten sposób sytuacji przekonał się profesor Lawrence Weiskrantz z Oxford University. Wraz ze swoimi współpracownikami przeprowadził szereg badań na niewidomym pacjencie o inicjałach TN. Jedno z nich było podobne do opisanego powyżej eksperymentu. Okazało się, że mimo ślepoty, pacjent TN potrafił w miarę sprawnie przejść przez korytarz między umieszczonymi na podłodze przedmiotami, omijając te, które stanowiły przeszkodę na obranej przez niego drodze. Był przy tym przekonany, że z pomieszczenia usunięto całe wyposażenie i nie zdawał sobie sprawy z korekt, które wprowadzał do kierunku swojego ruchu, aby uniknąć zderzenia z różnymi sprzętami. Filmowy zapis przeprowadzonego eksperymentu możesz obejrzeć na stronie Scientific American.

Skomplikowana maszyneria widzenia

Zapewne zastanawiasz się, co takiego spowodowało, że pacjent TN, który w sposób świadomy nie odbierał żadnych bodźców wzrokowych, potrafił bez szwanku przejść przez korytarz i ominąć wszystkie zastawione na niego pułapki? Odpowiedź na pytanie tkwi w specyfice uszkodzenia ośrodkowego układu nerwowego, którego doznał TN i które wywołało u niego ślepotę. Zanim jednak przyjrzymy się bliżej mózgowi pacjenta TN, warto przypomnieć sobie, jakie obszary mózgu wykazują szczególną aktywność, kiedy na coś patrzymy.

Widzenie opiera się na skoordynowanym działaniu bardzo wielu struktur mózgu. Informacja o tym, że w naszym otoczeniu znajdują się jakieś przedmioty, rejestrowana jest w pierwszej kolejności przez fotoreceptory zlokalizowane w siatkówce obydwu oczu. Następnie dociera ona przez nerw wzrokowy do położonych w głębi mózgu ciałek kolankowatych bocznych. Stamtąd z kolei jest przekazywana przez wiązkę włókien nerwowych tworzących promienistość wzrokową do pierwszorzędowej kory wzrokowej. To właśnie sprawne działanie ostatniej z wymienionych struktur stanowi warunek konieczny świadomego odbioru wrażeń wzrokowych. Opisany wyżej główny szlak wzrokowy zawiera około 90% włókien przewodzących informacje z siatkówki.

Nie jest to jednak jedyna droga, poprzez którą przekazywane są informacje o bodźcach wzrokowych. Oprócz niej wyróżnić można o wiele starszy filogenetycznie szlak, zawierający znacznie mniej włókien. Za jego pośrednictwem informacje odbierane przez siatkówkę i przekazywane przez nerw wzrokowy trafiają do położonych podkorowo struktur – poduszki oraz wzgórków czworaczych górnych. Obszary te są zaangażowane m.in. w proces lokalizowania obiektów w przestrzeni oraz kontrolowania ruchów oczu. Ich działanie stanowi choćby podstawę automatycznego kierowania spojrzenia na pojawiające się w otoczeniu nowe bodźce. Co jednak najistotniejsze, w przeciwieństwie do szlaku wiodącego do pierwszorzędowej kory wzrokowej, droga przechodząca przez wzgórki czworacze górne nie uczestniczy w świadomej analizie bodźców. Innymi słowy, informacje o bodźcach wzrokowych, które w jej ramach są przesyłane i analizowane, wpływają na nasze zachowanie, ale nie docierają do naszej świadomości.

Widzenie mimo ślepoty

Który zatem obszar mózgu uległ uszkodzeniu u pacjenta TN? Badania neuroobrazowe wykazały, że wskutek dwukrotnego udaru doszło u niego do rozległego uszkodzenia pierwszorzędowej kory wzrokowej, a więc tego obszaru, który odpowiada za świadomy odbiór informacji wzrokowych. W konsekwencji u pacjenta TN zdiagnozowano szczególny rodzaj ślepoty, zwany ślepotą korową. W jej przypadku bodźce wzrokowe są rejestrowane przez sprawnie działające narządy zmysłu wzroku, a informacja o nich dociera do struktur podkorowych. Uszkodzenie tylnych części płata potylicznego uniemożliwia jednak opracowanie bodźców na poziomie korowym. W konsekwencji pobudzenie neuronów siatkówki bez zaangażowania pierwszorzędowej kory wzrokowej nie wystarcza do powstania subiektywnego, świadomego wrażenia wzrokowego.

Dla nas najbardziej interesującym pozostaje jednak fakt, że ślepocie korowej pacjenta TN towarzyszył pewien zaskakujący symptom, zwany ślepowidzeniem (ang. blindsight). Ten paradoksalny termin odnosi się do zdolności widzenia bez udziału świadomości. Oczywiście termin ten pozostaje paradoksalny dopóty, dopóki przyjmujemy założenie, że proces widzenia łączy się w sposób konieczny ze świadomym odbiorem bodźców wzrokowych. Przykład pacjenta TN pokazuje, że wbrew naszym zdroworozsądkowym intuicjom można widzieć i jednocześnie nic o tym nie wiedzieć.

Rozwiązanie zagadki

Mózgowe podłoże ślepowidzenia pozostaje wciąż przedmiotem intensywnych badań naukowych. Wiele wskazuje jednak na to, że wiodącą rolę w tej niezwykłej zdolności odgrywają wzgórki czworacze górne. W przypadku ślepoty korowej sprawność ich działania pozostaje niezakłócona. Prawdopodobnie to właśnie zaangażowanie tej struktury mózgu pozwala pacjentom odbierać w pewnym ograniczonym zakresie informacje wzrokowe, które wpływają na zachowanie, choć pozostają nieuświadomione.

Ślepowidzenie, zwane początkowo widzeniem szczątkowym, zdiagnozowano w 1917 roku u żołnierzy, którzy odnieśli rany w czasie I wojny światowej. W latach 60. dwudziestego wieku podobne zjawisko zaobserwowano u małp. Badanym zwierzętom w sposób intencjonalny uszkadzano wybrane obszary kory wzrokowej. Mimo to potrafiły one reagować na błyski światła, których teoretycznie nie miały prawa dostrzec. W 1973 roku naukowcy z Massachusetts Institute of Technology opisali przypadek pacjenta z uszkodzeniem kory wzrokowej, wykazującego tendencję do zwracania głowy w kierunku bodźców wzrokowych, których świadomie nie mógł widzieć.

Profesor Weiskrantz i jego pacjenci

Największy rozgłos zyskały jednak wyniki badań opublikowane w 1974 roku przez Weiskrantza i współpracowników. Badania te zostały przeprowadzone na pacjencie DB, cierpiącym na silne migrenowe bóle głowy, których przyczyną był guz mózgu zlokalizowany w płacie potylicznym półkuli prawej. Guz ten został usunięty chirurgicznie wraz z pierwszorzędową korą wzrokową. W konsekwencji przeprowadzonego zabiegu pacjent stracił możliwość świadomego odbioru bodźców wzrokowych pojawiających się w lewym polu widzenia. Weiskrantzowi udało się nakłonić DB do wzięcia udziału w badaniu, polegającym na wykonywaniu ruchu palcem w kierunku bodźca prezentowanego w niedostępnym dla niego obszarze pola wzrokowego. Mimo że w subiektywnym odczuciu pacjenta DB zadanie to było pozbawione sensu, okazało się, że potrafił on wskazać miejsce prezentacji bodźca z dokładnością do kilku stopni kąta widzenia.

W kolejnych badaniach zaobserwowano, że DB potrafił także rozróżnić proste figury o różnych kształtach (litery „O” i „X”), choć świadomie nie mógł ich dostrzec. W dalszych eksperymentach udało się wykazać, że pacjenci ze ślepowidzeniem potrafili nieświadomie rozróżniać także inne składowe obrazu, takie jak kolor, elementarny ruch czy kierunek linii. Jednocześnie badania neuroobrazowe, pozwalające śledzić zmiany w aktywności różnych obszarów mózgu, jednoznacznie wykluczyły możliwość, by efekt ten wiązał się z jakimś szczątkowym zaangażowaniem ocalałych fragmentów pierwszorzędowej kory wzrokowej.

Co więcej, w badaniach wykorzystujących prezentację bodźców emocjonalnych udało się wykazać, że pacjenci ze ślepowidzeniem umieli trafnie odczytać wyrazy mimiczne twarzy, których świadomie nie dostrzegali. Nie byli już jednak w stanie określić płci czy tożsamości osoby, na którą patrzyli. W przypadku wystąpienia uszkodzeń pierwszorzędowej kory wzrokowej wyłącznie w jednej półkuli pacjenci paradoksalnie szybciej reagowali na bodźce emocjonalne prezentowane właśnie w tym polu widzenia, z którego nie mogli w sposób świadomy odbierać obrazu. Reakcje te mierzono z pominięciem słownych deklaracji, odwołując się wyłącznie do wskaźników fizjologicznych, takich jak zmiany w szerokości źrenic czy wzrost napięcia mięśni mimicznych twarzy. Zmiany takie świadczyły o spontanicznym odwzorowywaniu emocji prezentowanych na fotografiach.

Przykład pacjenta TN, jak również innych opisanych powyżej, uzmysławia, jak wiele ważnych dla naszego codziennego funkcjonowania procesów może zachodzić, przynajmniej do pewnego stopnia, bez udziału naszej świadomości. I choć być może nasz zdrowy rozsądek będzie usilnie przeciwstawiał się takiej tezie, do procesów tych z pewnością wypada zaliczyć widzenie.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz