Problem z monogamią

Problem z monogamią

29.06.2020
Czyta się kilka minut
Zachodnia kultura pełna jest symboli trwającej całe życie monogamicznej miłości dwojga ludzi: znajdziemy je w platońskiej „Uczcie”, starotestamentowej „Pieśni nad Pieśniami” czy historia Tristana i Izoldy. Jednak taki obraz kojarzenia się w pary Homo sapiens nie wytrzymuje zderzenia z wynikami badań naukowych.
Jan Steen (1626-1679), Wesoła para
N

Nawet jeśli za obszar, w którym skupiają się ludzkie pragnienia i potrzeby uznać literaturę, to problemy z monogamią możemy zaobserwować już w najstarszych dziełach kultury zachodniej – opisana w „Iliadzie” wojna trojańska wybuchła z powodu zdrady Heleny, Odyseusz w „Odysei” po powrocie do domu zabija zalotników swojej żony Penelopy.

Oczywiście trwająca całe życie relacja dwójki ludzi występuje w naszym gatunku. Jednak możliwe, że bliższe prawdy jest określenie gatunku Homo sapiens jako „cyklicznie monogamicznego”. Tezę tę wspierają wskaźniki rozwodów na całym świecie czy badania genetyczne. To najpewniejsza forma stwierdzenia ojcostwa, która dużo mówi o monogamii. W niektórych krajach nawet kilkanaście procent dzieci rodzonych w stałych związkach jest efektem zdrady. Nawet  ptaki, które przez dekady utożsamiane były z wzorcową monogamią okazują się zdecydowanie mniej monogamiczne. U niektórych gatunków do 40 procent potomstwa okazuje się być efektem kopulacji z innym samcem niż ten, który angażuje się w opiekę rodzicielską.

Wspólne ojcostwo

Analizując sposób kojarzenia się w pary Homo sapiens nie można pominąć naszej ewolucyjnej przeszłości. Nasi najbliżsi krewni w świecie zwierząt, bonobo, angażują się w cały szereg przelotnych kontaktów seksualnych. W ich przypadku monogamia jest ostatnim określeniem, którym można opisać ich sposób kojarzenia się w pary.  Do tego zdecydowaną część ewolucyjnej historii spędziliśmy w niewielkich grupach łowiecko-zbierackich.  Obserwacje ostatnich kultur łowiecko-zbierackich nie pozostają złudzeń. Monogamia w tego rodzaju społecznościach nie występuje. Do dziś w  Amazonii żyją plemiona, które praktykują coś, co antropologowie określają jako „wspólne ojcostwo”.  Wierzą, że płód jest efektem  nagromadzenia nasienia, a przyszłe dziecko przyjmuje najlepsze cechy od wszystkich mężczyzn, z którymi kobieta kopulowała.

W zasadzie monogamia nie budzi dużego zainteresowania naukowców. Wciąż pozostaje tematem tabu, a fakt, że jej  biologiczne podstawy w przypadku ludzi są zaskakująco kruche, jest wciąż negowany. W naukach społecznych zjawisko monogamii jest omawiane niezwykle rzadko. Zwykle monogamię przyjmuje się za pewnik, cechę uniwersalną międzykulturowo i typową dla Homo sapiens. Takiej wizji ludzkiej natury przeczą jednak klasyczne dane zebrane przez antropologów. Najczęstszą formę poligamii określaną jako poligynię (jeden mężczyzna posiada kilka partnerek) zdaniem niektórych badaczy możemy zaobserwować u 85 procent znanych antropologii społeczeństw. Według danych zgromadzonych przez antropologa Clellana Forda i etologa Franka Beacha monogamia występowała zaledwie wśród 29 ze 189 przebadanych kultur. Z kolei według klasycznego atlasu antropologicznego George’a Murdocka 850 ze 1170 kultur miało charakter poligyniczny. Nawet te kultury, które antropolodzy uznają za monogamiczne, nie zostałyby określone jako monogamia przez mieszkańców Europy. Np. w boliwijskiej kulturze Siriono powszechne jest odbywanie stosunków seksualnych z… krewnymi małżonka.

Jeśli Homo sapiens byłby w pełni monogamiczny byłoby to… wyjątkiem w świecie ssaków. Podobnie jak opieka nad potomstwem sprawowana przez samców.  Spośród ok. 4 tysięcy gatunków ssaków monogamiczne jest zaledwie kilkadziesiąt gatunków m.in. nietoperze, niektóre małpy Nowego Świata czy niektóre z gatunków afrykańskich antylop.

Być może jak postulują niektórzy badacze tematu należy wyróżnić dwa rodzaje monogamii – społeczną i seksualną. Z pierwszą mamy do czynienia w przypadku dwójki mieszkających i żyjących razem ludzi. To na pewno o wiele częstsze zjawisko niż monogamia seksualna, gdzie mamy do czynienia z całkowitą wiernością. 

Dobre inwestycje

Problem monogamii wciąż nie doczekał się satysfakcjonującej odpowiedzi. Klasyczne teorie odnotowują fakt, że monogamia nasila się w przypadku społeczeństw demokratycznych i zindustrializowanych, gwarantując większą stabilność społeczną. Według Laury Betzig poligynia w dziejach ludzkości stopniowo zanikała wraz z odchodzeniem od despotycznego modelu rządów, w którym wąska grupa mężczyzn zatrzymywała dużą liczbę kobiet. Jej zdaniem, w którymś momencie rozwoju społeczeństw, kiedy wiele zaczęło zależeć od podziału pracy wykwalifikowanych specjalistów, nastąpił stopniowy przeskok ku monogamii. Poligynia nie była atrakcyjna dla większości mężczyzn w społeczeństwie.  Zdaniem Roberta Wrighta w przypadku poligynii najwięcej zyskują najbardziej atrakcyjne kobiety (opiekę nad potomstwem, zasoby materialne), a największymi przegranymi są najmniej atrakcyjni mężczyźni, których szanse na znalezienie partnerki drastycznie spadają.

Analizując monogamię, nie można pominąć odmiennych strategii doboru partnerów i pragnień obo płci. Od czasów klasycznych badań Davida Bussa z 1989 r. przeprowadzonych w różnych kręgach kulturowych udokumentowano, że mężczyźni pragnęli większej ilości partnerek seksualnych niż kobiety. Odkrycie Bussa doskonale wpisuje się w teorię inwestycji rodzicielskich Roberta Triversa, która opisuje asymetrię w wyborach na rynku płciowych przez różnice kosztów, jakie ponoszą obie płcie w przypadku stosunku. Kobiety są bardziej wybredne, ponieważ to na nich spoczywają koszty ciąży, laktacji i opieki nad potomstwem. W przypadku mężczyzn zachowania ryzykowne były premiowane. To młodzi mężczyźni musieli rywalizować o partnerki, nie odwrotnie. Mimo rozpowszechnionej społecznie monogamii ślady ewolucyjnej przeszłości możemy zaobserwować w codziennych wyborach mieszkańców zachodnich miast XXI w.  Zachowania ryzykowne uznawane są za bardziej atrakcyjne wśród mężczyzn. Wystarczy dodać, że ponad 90 procent „zwycięzców” nagrody Darwina za najbardziej groteskowe wyeliminowanie swoich genów z populacji zdobywają właśnie młodzi mężczyźni.

Więcej na temat ewolucyjnego podłoża monogamii w wykładzie autora:

Nauka na żywo II: wielkie debaty - zadanie finansowane w ramach umowy 761/P-DUN/2019 ze środków Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego przeznaczonych na działalność upowszechniającą naukę.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz