Tolerancja w dobie psychologii i neurobiologii

Tolerancja w dobie psychologii i neurobiologii

09.03.2015
Czyta się kilka minut
Wystarczy nazwać kogoś nietolerancyjnym, a już nasza cała nasza maszyneria skojarzeniowa przypisuje takiej osobie niezbyt przychylne cechy, takie jak ograniczenie intelektualne, brak empatii, ksenofobiczność, a nawet pogardę dla drugiego człowieka. A co jeśli wszyscy jesteśmy (trochę) nietolerancyjni?
Stara plantacja, artysta nieznany (źródło: Wikimedia Commons)
C

Całkiem niedawno wielu użytkowników Internetu mogło usłyszeć o akcji „Nie dla islamizacji Europy”. Jej organizatorzy w mediach społecznościowych publikowali mniej lub bardziej chwytliwe hasła propagujące zamykanie granic i niechęć do islamskich imigrantów. Jedno z haseł stało się tak popularne, że przebiło się do głównego nurtu mediów, gdzie zaczęły pojawiać się głosy o niechęci obywateli Polski do wszystkich imigrantów. Dowodem na to miało być polubienie profilu na Facebooku przez 50 tysięcy osób. Pojawiły się pytania o stosunek statystycznego Polaka do innych nacji, religii i kultur. Czy jesteśmy bardziej nietolerancyjni niż inne narody? Co tak naprawdę leży u podstaw nastawienia jednego człowieka w stosunku do obcego?

Pierwszym i najbardziej naturalnym odruchem byłoby stwierdzenie, że to media pokazując mnogość przybyszów z innych krajów w państwach takich jak Niemcy, Francja czy Wielka Brytania wzbudzają w nas strach, niechęć, a czasem nawet nienawiść. Doniesienia o zamieszkach we Francji będących reakcją ludności arabskiej na zakaz noszenia burek, czy o morderstwie brytyjskiego żołnierza w Londynie podsycają negatywne nastroje i wzburzają umysły, a czasem wprawiają w ruch pięści. Jednak to nie media jako pierwsze kreowały wizję zalewu Europy przez falę imigrantów i wyparcie mieszkańców Starego Kontynentu przez Arabów czy Azjatów. Nie wykreowali tego nawet politycy, choć nawet część z nich nie była przychylnie nastawiona do imigrantów. Jak niemiecki polityk Thilo Sarrazin, który w 2010 roku wydał szeroko komentowaną w Niemczech i uważaną za islamofobiczną książkę „Niemcy się likwidują” (niem. „Deutschlandschafft es ab”). Pisze w niej o asymilacji przybyszów z krajów arabskich z mieszkańcami Niemiec oraz ich wielodzietności. Oba te zjawiska stanowią jego zdaniem zagrożenie dla starzejącego się narodu niemieckiego.

Michael Waltzer, jeden z czołowych komunitarystów, w swojej książce „O tolerancji” pisze o ludziach, którzy muszą się zmierzyć z życiem w otwartych kulturowo państwach. I chyba właśnie tolerancja to słowo-klucz obrazujące wymagany przez współczesny świat środek do traktowania wszelkich inności, nie tylko tych o podłożu rasowym. Należy bowiem rozróżnić osobiste obawy i naturalne dążenie człowieka do zachowania swojej odrębności, w tym także kulturowej od paranoicznego strachu przed nierównym traktowaniem. Po pierwsze dlatego, że lęk przed nieznanym jest czymś normalnym. Po drugie zaś dlatego, iż przejawiamy naturalną potrzebę posiadania korzeni, poczucia własnej tożsamości i umiejętności odpowiedzenia na pytanie kim tak naprawdę jestem. Świadomość, że jesteśmy częścią jakiegoś narodu daje nam poczucie bezpieczeństwa i zaspokaja potrzebę przynależności do grupy.

Dziś zarzucenie komuś braku tolerancji, ksenofobii czy rasizmu jest nie tylko dyskredytującą go jako osobę obelgą, ale też wykazaniem, że należy do osób „głupich”, „zacofanych”, „ciemnogrodu”. Skrajni zwolennicy wielokulturowości jak Bhikhu Parekh zwróciliby uwagę, że problem leży nie w ilości imigrantów, ale w nas i w naszej chęci zachowania odmienności, pamięci o tożsamości oraz celebrowaniu zakorzenionych w naszych umysłach rytuałów. Powinniśmy odrzucić swoją „brytyjskość”, „francuskość”, „niemieckość”, a nawet „polskość” na rzecz jednej, wielkiej wspólnoty.

Literatura fachowa poświęcona uprzedzeniom jest bardzo bogata. Wraz z rozwojem psychologii i neurobiologii studia nad tym zagadnieniem wkroczyły w nową fazę. Naukowcy badają, w jaki sposób nasza nieświadomość może być uprzedzona, podczas gdy sami przekonujemy siebie i innych, że wszystkich ludzi niezależnie od rasy, wyzwania czy kultury traktujemy tak samo. Co więcej, nasza pamięć zdarzeń przeszłych też może być uprzedzona, choć brzmi to bardzo dziwnie. Ludzie inaczej pamiętają wydarzenia w zależności od tego, czy brali w nich udział ludzie tej samej lub innej rasy. 

Utajony rasista?

Ludzie nie zawsze mówią to, co myślą. Ten truizm jednak zmienia swój charakter, gdy dodamy, że ludzie nie zawsze wiedzą, co myślą. Jednym z podstawowych narzędzi wykorzystywanych w badaniach nad uprzedzeniami jest test utajonych skojarzeń (IAT). IAT ma na celu wykrycie ukrytych myśli, ale również dotarcie do myśli, które chcemy zatrzymać dla siebie. Ta metoda dobrze sprawdza się w m.in. badaniu preferencji rasowych. W dziesiątkach przeprowadzanych badań z użyciem IAT, amerykańscy naukowcy potwierdzili, że biali respondenci wykazują automatyczną preferencje dla białych. Oczywiście, pojawiły się w tym miejscu zarzuty, że niekoniecznie musi oznaczać to faworyzowanie własnej grupy rasowej w stosunku do innych grup. Dalsze badania potwierdziły jednak, że także Amerykanie azjatyckiego pochodzenia faworyzują białych, nawet kosztem swoich. Jedna z zaproponowanych interpretacji głosiła, że kultura amerykańska jest przesiąknięta faworyzowaniem rasy kaukaskiej, z jednoczesnym dyskryminacją innych grup rasowych, a szczególnie Afroamerykanów. Z kolei połowa Afroamerykanów wykazuje automatyczną preferencje dla własnej grupy, a druga połowa dla osób rasy kaukaskiej. Naukowcy przypuszczają, że dochodzi tutaj do ścierania dwóch mechanizmów. Z jednej strony mamy automatyczną preferencję własnej grupy, a z drugiej wpływ amerykańskiej kultury, w której wizerunek osoby białej jest bardziej pozytywny, w stosunku do wizerunku innych grup rasowych.

W kulturze krajów Zachodu od czasów oświecenie dominuje wizja natury ludzkiej, według której człowiek jest czystą tablicą. Nie mamy wrodzonych cech, które są niemożliwe do zmiany. W latach 70. po korytarzach uniwersyteckich krążyło przekonanie, że każde dziecko, z dowolnego środowiska i rodziny, możemy w odpowiedni sposób, wychować na dowolnie ukształtowanego człowieka. W końcu jego umysł jest niezapisaną tablicą. Choć koncepcja tak rozumianej natury ludzkiej dalej jest popularna, to dziesiątki eksperymentów zdają się podważać oświeceniowe myślenie o człowieku. Jednym z przykładów takich badań są studia nad preferencjami rasowymi u dzieci. Kanadyjska psycholog Frances Aboud w swoich badaniach doszła do wyników sugerujących, że dzieci wykazują negatywne postawy względem innych ras. Nie ma znaczenia wiek, ponieważ tak w wieku 4-5-6 lat, 8-9-10 lat (zależy od badania, Aboud przeprowadziła ich wiele) i po osiągnięciu pełnoletniości przedstawiciele rasy kaukaskiej wyraźnie faworyzują ludzi tej samej rasy przy jednoczesnym negatywnym stosunku względem ludzi innych ras. Na przestrzeni lat zmienia się jedynie siła wyrażania preferencji rasowych. Jak dzieci wyrażamy je najsilniej, potem w miarę dorastania i wpływu kultury, nasze jawne preferencje rasowe stają się słabsze. Choć sama postawa nie ulega zmianie.

Psychologowie Allen R. McConnell i Jim L. Leibold poddali studentów (domyślni uczestnicy wszystkich psychologicznych eksperymentów) potrójnemu badaniu mającemu ocenić ich uprzedzenia rasowe i postawę w stosunku do osób innej rasy. Eksperymentatorzy starali się tak zorganizować badanie, by uczestnicy nie wiedzieli, co jest badane. Studenci rasy kaukaskiej brali udział w eksperymencie, w którym, w zależności od fazy badania, mieli kontakt z Białym lub Czarnym eksperymentatorem. Następnie musieli odpowiedzieć na pytania, w których w sposób jawny ujawniają swoje preferencje rasowe, a także rozwiązać test utajonych skojarzeń. Zachowanie studentów oceniany było podczas całego badania przez eksperymentatorów i doświadczonych sędziów. Brano pod uwagę przede wszystkim zmianę zachowania w zależności od rasy eksperymentatora. Wyniki okazały się nadzwyczaj spójne. Studenci, którzy w teście IAT osiągnęli wynik sugerujący o ich ukrytych (również przed nimi samymi) negatywnych preferencjach w stosunku do innych ras, wypadali gorzej na teście, w którym mieli w sposób otwarty określić swoje preferencje rasowe oraz zostali ocenieni jako wykazujący bardziej negatywną postawę w stosunku do eksperymentatorów rasy Czarnej.

Poznaj swoje uprzedzenia, by ich unikać

Trzeba zaznaczyć, że skutki takich badań dla samych uczestników mogą być dość nieprzyjemne, ponieważ zaburzają ich utrwalony obraz samych siebie. IAT może sugerować, że ktoś posiada określone uprzedzenia w postaci utajonych postaw, które wpływają na jego myślenie i zachowania, podczas gdy on sam jest przekonany, że jest wolny od rasowych i innych uprzedzeń, a przypisywanie ich jemu jest niesprawiedliwe i wynika z wadliwej metodologii badawczej.

Wpływ utajonych negatywnych postaw rasowych na zachowanie człowieka jest obecnie przedmiotem intensywnych badań, które raczej potwierdzają istnienie tego zjawiska i jego negatywne konsekwencje w różnych sferach życia społecznego. Pamela L. Perrewé wraz ze współpracownikami badała rynek pracy pod kątem uprzedzeń rasowych. Wyniki nie wypadły najlepiej, ponieważ okazało się, że osoby o innym kolorze skóry, egzotycznie brzmiącym nazwisku i akcencie były systematycznie oceniane gorzej, niż osoby o bardzo podobnych kwalifikacjach, ale rasy kaukaskiej. Mamy tutaj więc ewidentnie problem dyskryminacji rasowej, przekładający się na zatrudnienie.

Justin D. Levinson, amerykańskim profesor prawa, badał w jaki sposób utajone uprzedzenia rasowe wpływają na sędziów, ich oceny sytuacji, decyzje procesowe, wyroki a także nawet na sposoby w jaki zapamiętują fakty związane ze sprawami, w których podsądnymi byli Afroamerykanie. Metodologia Levinsona nie jest wyrafinowana, ale tym samym uzyskane wyniki mogą powodować niepokój. Jeśli prosta metoda może potwierdzić istnienie dyskryminacji rasowej, to bez wątpienia mamy do czynienia z poważnym problemem o dalekosiężnych konsekwencjach społecznych. Levinson poprosił o przeczytanie sprawozdania z postępowań sądowych, a chwilę później o przywołanie z pamięci szczegółów tych historii. W przypadku spraw, w których występowali Afroamerykanie o wiele łatwiej przypominano sobie agresywne zachowania i bardziej kontrowersyjne fakty, niż miało to miejsce, gdy osoby rasy kaukaskiej  były bohaterami procesów.

Uprzedzenia są jak najbardziej realne. Uciekanie od nich w myślenie życzeniowe i oczekiwanie świata, w których one nie istnieją, jest unikaniem problemu o szkodliwych konsekwencjach. Choć trudno czasem przyznać się do wad, to w przypadku preferencji rasowych (ale też kulturowych lub religijnych) lepszą strategią jest właśnie przyjęcie do wiadomości faktu, że nie zawsze jesteśmy tak tolerancyjni, jak chcielibyśmy być. Uświadomienie sobie istnienia ciemniej strony naszej natury może pomóc nam w opracowaniu narzędzi i reguł, które pomogą nam stać się lepszymi wersjami samych siebie.

Sprawdź swoje utajone skojarzenia

Na stronie Uniwersytetu Harvarda można wykonać w języku polskim przykładowy test IAT. Wejdź na powszech.net/iat (link prowadzi do strony harvard.edu).

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz